FITOCHEMIA

Dlaczego to samo zioło może działać zupełnie inaczej

22 sty

Ekstrakt, napar, tinkctura, standaryzowany preparat. Ta sama roślina, różne formy, różne efekty. Wyjaśniamy, dlaczego forma podania i jakość surowca mają znaczenie kliniczne, a nie tylko marketingowe.

Dlaczego to samo zioło może działać zupełnie inaczej

Wstęp

Pacjenci często pytają: „Czy ashwagandha działa?", „Czy kurkuma jest dobra na stawy?", „Czy melisa pomoże mi zasnąć?". Odpowiedź brzmi: to zależy. Nie od tego, czy dana roślina „działa", ale od tego, w jakiej formie, jakości i kontekście jest stosowana.

W fitoterapii klinicznej nie pracujemy z nazwami roślin. Pracujemy ze związkami czynnymi, ich stężeniami, biodostępnością i interakcjami z organizmem. To samo zioło w różnych formach może dawać zupełnie różne efekty, albo nie dawać żadnych.

Forma ma znaczenie kliniczne

Weźmy kurkumę. Korzeń kurkumy zawiera kurkuminoidy, z których najważniejsza jest kurkumina. Problem w tym, że kurkumina w czystej postaci wchłania się bardzo słabo. Spożywanie kurkumy w proszku, nawet w dużych ilościach, nie oznacza, że organizm ją wykorzysta.

Dlatego powstały formy zwiększające biodostępność: kurkumina z piperydyną, formy liposomalne, micellarne, fitosomalne. Każda z nich działa inaczej, wchłania się w innym stopniu i ma inne zastosowanie kliniczne.

To nie jest kwestia „lepsza czy gorsza". To kwestia dopasowania formy do celu terapeutycznego i do konkretnego pacjenta.

Ekstrakt to nie to samo co surowiec

Wiele osób utożsamia zioło z ekstraktem. Tymczasem ekstrakt to wyciąg określonych związków, uzyskany za pomocą konkretnego rozpuszczalnika (woda, alkohol, dwutlenek węgla, inne) w określonych warunkach.

Ekstrakt wodny z tej samej rośliny będzie zawierał inne związki niż ekstrakt alkoholowy. Ekstrakt standaryzowany na konkretny związek czynny będzie miał powtarzalne działanie. Niestandaryzowany może mieć zawartość związków wahającą się o kilkadziesiąt procent między partiami.

Dla praktyki klinicznej to ma ogromne znaczenie. Jeśli chcemy osiągnąć konkretny efekt, musimy wiedzieć, co dokładnie dajemy pacjentowi, a nie tylko jak nazywa się roślina na etykiecie.

Jakość surowca zmienia wszystko

Roślina lecznicza to nie abstrakcja. To organizm, który rósł w konkretnych warunkach, był zbierany w określonym momencie, suszony i przechowywany w określony sposób.

Zawartość związków czynnych zależy od wielu czynników: miejsca uprawy, gleby, klimatu, pory zbioru, części rośliny, sposobu suszenia. Liść zebrany przed kwitnieniem może mieć zupełnie inny profil fitochemiczny niż liść zebrany po kwitnieniu.

Dlatego w pracy klinicznej korzystamy z surowców o znanym pochodzeniu i kontrolowanej jakości. Nie dlatego, że jesteśmy „wybredni", ale dlatego, że bez tej wiedzy nie możemy przewidzieć efektu.

Dlaczego „naturalne" nie znaczy „zawsze bezpieczne"

Rośliny lecznicze zawierają aktywne związki chemiczne. To właśnie dlatego działają, ale też dlatego mogą wchodzić w interakcje z lekami, mieć przeciwwskazania i powodować działania niepożądane.

Dziurawiec obniża skuteczność wielu leków, w tym antykoncepcji hormonalnej i leków immunosupresyjnych. Lukrecja w dużych dawkach może podnosić ciśnienie. Ashwagandha może nasilać działanie leków nasennych.

Nie piszemy tego, żeby straszyć. Piszemy, żeby pokazać, że fitoterapia to nie „łagodna alternatywa", tylko pełnoprawne narzędzie terapeutyczne, które wymaga wiedzy, analizy i odpowiedzialności.

Podsumowanie

Pytanie „czy to zioło działa?" jest niepełne. Pełne pytanie brzmi: jaka forma, jakie stężenie, jaka jakość surowca, w jakim kontekście zdrowotnym i w połączeniu z czym.

W Nelumbo BioScience nie dobieramy ziół po nazwie. Analizujemy, co pacjent potrzebuje na poziomie fizjologicznym, i dobieramy formę, która ma szansę zadziałać w jego konkretnej sytuacji. To jest fitoterapia kliniczna.



Zastanawiasz się, czy to podejście dla Ciebie?

Napisz, opisz swoją sytuację. Ocenimy, czy i jak możemy pomóc. Pierwszy krok to wiadomość, nie decyzja.

Napisz do nas
Kontakt

Skontaktuj się z nami